Autor Wątek: Podanie - Visterion.9210  (Przeczytany 922 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Visterion

  • Rekrut
  • **
  • Wiadomości: 2

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

A więc to on! To ten woj, o którym mówiły pijusy z ostatniej karczmy, w jakiej przyszło mi nocować. Inaczej go sobie wyobrażałam, a już na pewno, jako wyższego! Zdawałoby się, że ten obcas skórzanych, wiązanych butów doda mu parę centymetrów, ale nawet pióro w jego wielkim kapeluszu nie dawało rady stworzyć iluzji, która by zasłoniła jego niski, jak na standardy typowego siepacza wzrostu. Ale... kim ja jestem, by oceniać kogokolwiek po wzroście, sama do najwyższych nie należę. Nie mniej muszę przyznać, że strój jego zadbany, tabard czysty, ale miejscami porwany. Zapewne od uników, czy niecelnych pchnięć jego przeciwników, które jakimś cudem trafiły w ten zacny kawałek materiału, okalający jego schowany pod długim płaszczem pancerz, chyba skórzany. Nie widzę dobrze przez te głowy należące do gapiów, które otoczyły naszego bohatera stojącego na skrzynce po owocach, by się jakkolwiek wyróżniał i było go widać dalej w tłumie.
-Podobno zabił grupę ogrów z pobliskiej przełęczy! Sam, jeden! Czy to nie cudowne?-
powiedziała jedna z podnieconych widokiem zwykłego człowieka z wąsem, który wyróżniał się jedynie dokonaniami. Sama bym im dała radę, gdyby mój wierzchowiec nie stwierdził, że warto by było machnąć sobie drzemkę. Robiło się coraz głośniej, nawet już go nie słyszałam w tym zgiełku, miałam dosyć, za dużo hałasu. Czas znikać, znaleźć jakieś zlecenie i iść w swoją stronę.
-Ty! Ty, ruda niewiasto, dokąd idziesz? Wszystkie Panie czekają w kolejce, bym chociaż ich dłoń uścisnął, co ładniejszej nawet pocałował. Czemuż uciekasz?-
odezwał się, ten przechwalający się, pełen dumy i arogancji głos tego samozwańczego bohatera, który "raptem" zabił trzy ogry. Szpadą! No dobra, jest to wyczyn, skóra tych stworzeń jest dość gruba, przebić to taką igłą to wyczyn. Jak mu odpowiedzieć? Już dosyć się wystawiłam na pośmiewisko u włodarza tego miasteczka, tłumacząc się dlaczego wracam ze zleceniem w ręku.
-Nie mam zamiaru słuchać przechwałek kogoś, kto za swoją pracę na rzecz tych, "dziewek" żąda ich atencji i uznania. Zabiłeś te ogry? Gdzie masz dowód? Ucho od każdego, głowa, paluch, cokolwiek?-
musiałam zapytać, no bo który najemnik by zapomniał przynieść dowodu za zabicie obiektu, na który miał zlecenie. Widać było jego zakłopotanie, nawet w jego aroganckim parsknięciu i mierzwieniu koniuszka prawego wąsa między palcami skrytymi za rękawicami widać było, że go złapałam. Oczywiście zebrałam wszelkie możliwe spojrzenia niezadowolonych dziewek, które już mnie chciały powiesić za te słowa, no bo jak ja mogłam podważyć wiarygodność tego cudownego bohatera!
-Brak Ci wiary w moje dokonania? Zapytaj włodarza, on prawdę Ci powie! Z krwią na tych rękawicach, na mej wiernej Helenie ogłosiłem, że nękające to miasteczko stworzenia nikomu już nie zagrażają.-
odgrażał się. Nie przykułabym do tego większej uwagi, pewno bym po tych słowach poszła dalej, zignorowała tego narcyza i poszła dalej w poszukiwaniu grosza, lubo grabienia jakiegoś nieszczęśnika, co na trakcie zginął, ale nie.
-Jeśli mam być szczery, to drogi Pan nie przedstawił mi dowodu, jak ta Pani rzekła. Dziewczyna prawdę zowie, mogłeś równie dobrze kiej świni gardło poderżnąć tym pogrzebaczem i utaplać ją w jej krwi. Coś mi tu Panie śmierdzi.-
aż się uśmiechnęłam pod nosem, musiałam się uśmiechnąć, bo właśnie wkopał tego idola, który ewidentnie miał zakłopotanie wymalowane na twarzy, którą coraz bardziej chował pod rondem swego kapelusza.
-Niech zatem będzie! Pani, uda się Pani ze mną do doliny, zabierzemy dowód, niech mi Pani świadkiem, że ma Helena zabrała życia tym stworzeniom.-
powiedział wyjmując swoją szpadę, przepraszam, HELENĘ i pokazał ją mnie, włodarzowi i tłumowi zebranemu wokół, klnąc się jak na życie własnej matki. Oczywiście nie chciałam iść, ale...
-Niech tak będzie. Pani, udasz się z nim w to miejsce, sprawdzisz, czy faktycznie zabił te stwory. Jeśli tak było, nie straci twarzy, a jeśli nas oszukał, cóż... Wieści szybko się roznoszą, a oszuści łatwo pracy nie znajdują w tym rejonie.-
stwierdził włodarz, co mnie już kompletnie zakotwiczyło w tej bezsensownej sytuacji. Chciałam odmówić, już miałam to powiedzieć, ale wtedy sobie przypomniałam, że w sumie niedaleko jest drugie zlecenie. Mogę wkopać tego samozwańca, może nawet zostawić go w trakcie walki i okraść po wszystkim, gdy będzie jeszcze ciepły leżał na udeptanej glebie. Patrzył na mnie dumnie, zarzucając bujnym wąsem na prawo i lewo, a ja jedynie się uśmiechnęłam, chyba nigdy nie będąc bardziej pewną siebie.
-Zgoda-



~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

Co może jeszcze się  sp......ić w tej beznadziejnej sytuacji? Kolejny dzień zamknięty w tych czterech ścianach, kolejny dzień, gdy żaluzje są zasłonięte i jedyne światło, jakie wpada przez te szpary między nie wiem, płytkami tej żaluzji nie wystarczyłoby, by naładować telefon nawet do pięciu procent, gdyby miał jakiś panel słoneczny. Razi mnie to, nie lubię słońca. Można by się przyczepić, że kojarzy mi się ze światem zewnętrznym i tym, co mnie w nim czeka, gdy opuszczę tą moją "oazę spokoju", jakim jest mój pokój. Boże, jak mi się nie chce, nawet komputer już nie sprawia mi jakiejkolwiek przyjemności, już dawno znudziły mnie moje gry, pisanie na forach (no pun intented), nie wspominając o rysowaniu. Do tej pory jeszcze to jakoś dawało radę, miałem czym zająć umysł, nie myśleć o swej beznadziejności. O! Kolejny trzy muchy się dziś rano pojawiły pod sufitem. Chodzą, srają mi na tym suficie, irytujące szkodniki. No dobra. Lewa noga, boli. Rozciągnąć, rozmasować ten gruby goleń, ale to zaraz. Prawa noga, tułów. Trzeba się teraz podnieść. Jeszcze dwa lata temu było to łatwe, boże, jakże to było wtedy łatwiejsze. Człowiek chociaż ćwiczył, miał jakiś ruch, z wyjątkiem poruszania myszką, palcami na klawiaturze. Cholera, znowu nie posprzątałem i wdepnąłem w talerz. Chrzanić, kto by o to dbał.
-Aj i znowu kolejny dzień...-
autosugestia już nawet ma dosyć tej codziennej rutyny, gdzie miast godziny siódmej na zegarku pojawia się przedział od dwunastej do czternastej. Rodzice już nawet nie chcą tu wchodzić, zostawiają mi jedzenie pod drzwiami, jak psu jakiemuś. Przydałby się tu jaki, chociaż bym schodził na dół, by mi nie wyżerał z talerza, gdy stoi pod drzwiami.
-Arghhh! Co jest!?-
powiedziałem głośno, bardziej do siebie. Chciałem już usiąść, w samych gaciach zasiąść na moim nerdowym tronie i kisić się dalej w internecie. Trochę mi zajęło, nim się podniosłem. Jak wspomniałem, ciało już nie tak zwinne, nie ta kondycja. Poprawiłem okulary, już kilkukrotnie sklejane taśmą izolacyjną i ujrzałem to... coś? Niby portal, wygląd typowy, jak w większości gier fantasy. Ale co to robi u mnie? Dziwnie się czułem, obecność tego zjawiska wyzwoliła we mnie uczucie, jakiego nie czułem od dawna, bardzo dawna. "Chciało mi się". Wiem, jak to brzmi, nic szczególnego dla typowej osoby, ale czym innym jest to dla mnie. Już dawno nie widziałem sensu w niczym. Usiadłem na podłodze, chyba nawet siedziałem półdupkiem na talerzu, na który wcześniej nadepnąłem. Nic nie widziałem za tym portalem, raptem jajkowata łuna energii, od której emanowała ta lodowata aura. Może to tylko kwestia portalu? Może po drugiej stronie nie jest tak zimno? Czułem zachwyt, czułem, że muszę to sprawdzić. Gdzie są te spodnie? A! Tutaj, pod kołdrą, dawno ich nie zakładałem, jeansy nie są zbyt wygodne przy "pracy" przed kompem. Koszulka, trochę przymała. Aż tak mi kałdun wywaliło? Aż mi wstyd było, że chce wejść w ten świat za nieznanym mi portalem w takim stanie, ale ciekawość była istotniejsza. Jeszcze buty. Cholera, trampki jedynie tu mam. Trudno, nie będę nad tym rozpaczał, w razie czego wrócę. Wezmę jeszcze bluzę, może się przyda. Okej. Głębszy oddech, zimny ten portal jak cholera, ale co tam. Może tam będzie lepiej, w najgorszym wypadku trafię na coś złego i zniknę stosunkowo szybko. Pierwszy krok, niczym się nie wyróżniał, przeszedłem! Przeszedł mnie dreszcz, lodowate to cholerstwo, ale... zniknęło. Nie było za mną portalu, zniknął zaraz w chwili, gdy go przekroczyłem. Jakiś las, ale nie jest zimno, progress. Pomimo ciemności sporo widziałem, głównie przez te dziwne grzyby, które świeciły w ciemności i jakoś oświetlały mi te egipskie ciemności. Może przesadzam, po prostu było ciemno. Ruszyłem przed siebie, boże, jak mnie nogi już bolą. Masz teraz za swoje chłopie, było nie siedzieć tyle przed kompem. Dziwnie tu, bardzo dziwnie. Te grzyby, co świecą w ciemności chowają się, gdy podchodzisz z zamiarem ich dotknięcia. Dziwne, bardzo dziwne. Coś zaryczało z głębi, chyba jeleń, ale te czerwone ślepia i dwie pary rogów zarysowanych na tle emitowanego przez grzyby światła na to nie wskazują. Jakiś inny gatunek? Poszedłem w innym kierunku, to stworzenie nie zdawało się być mną zainteresowane. Nie było to najmilsze pierwsze spotkanie z nieznaną dotąd formą życia, wolałem się ewakuować. Czułem na sobie spojrzenia, las mnie obserwował, czy to flora, czy fauna, nie miało to znaczenia. Wzrok cudzych oczu czułem na sobie cały czas, ale co mi pozostało, jak tylko iść przed siebie. Udało się, wydostałem się z tego lasu, ale tak przyspieszyłem i tak się zaaferowałem, że potknąłem się o korzenie któregoś z drzew. Okulary mi spadły, chyba znowu się złamały. Znalazłem je, od razu zakładając na swój tłusty nos, ale kto by się spodziewał tego, co ujrzałem. Nigdy nie widziałem takiego nieba, może na artach, ale takie niebo... Wszelkie galaktyki, gwiazdy było na nim widać, mieniące się w odcieniach bieli, fioletu. Nie znam się na astronomii, ale nawet widoczna była jakaś droga pyłowa, pełna właśnie tych fioletowych kolorów. Co mnie jednak bardziej zdziwiło, to płaszczki. Tak, dokładnie, płaszczki latające pod tym niebem, każda świecąca się własnym kolorem, głównie niebieskim, czy fioletowym z uwagi na panującą porę. Sunęły powoli pod niebem, jakby były zawieszone w niewidocznej gołym okiem oceanie. I wtedy do mnie dotarło, że to raczej ziemią już nie jest. Coś mnie trąciło, to ten jeleń z wcześniej. Spojrzał na mnie z góry swoimi czerwonymi ślepiami, nie było w nich agresji, złości na moją osobę. Ot po prostu się koło mnie położył i sam obserwował gwiazdy, niezwykle spokojny. Pozwolił się nawet dotknąć, był niezwykle ciepły. Odetchnąłem z ulgą, w końcu ktoś zaakceptował moją obecność. Ciekawe, co jeszcze mnie tu czeka...



~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

Nie wiem, czy poprzednie nie były za długie, więc jak będzie trzeba to dopiszę




Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Visterion.9210

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Na dobrą sprawę swoją przygodę z RP zacząłem jakoś osiem lat temu? Wszystko zaczęło się w jakże pięknej, jak i zniszczonej zarazem grze World of Warcraft. Tam spotkałem się z osobnikami dopiero zaczynającymi swoje przygody z RP, wsiąknęłem w temat i tak jakoś zostało. Co prawda była masa wzlotów i upadków, wiele gildii się przewinęło w WoWie, bowiem gra ma w mym uznaniu klątwe, że każda polska gildia RP się po czasie po prostu rozpada :) Wszechobecne dramy i kompletnie bezsensowne sytuacje potrafią pogrążyć każdą gildię. Potem było kilka serwerów discorda nastawionych na RP opartych na storytelling'u, gdzie dalej się w tym obracam.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Gdzieś za czasów podstawówki miałem styczność z GW 1, grając jako elementalista, ale bez większych sukcesów w tej grze. Jako dzieciak byłem raczej słaby i nie myślałem o lore jakoś szczeólnie, także pamiętam tylko wielką kryształową pustynię :D Ujmując to najprościej, moje obeznanie w lore Guild Wars jest niestety kompletnie, ale to kompletnie zerowe, po za losowymi zdażeniami z "jedynki", które jakoś zapadły mi szczególnie w pamięć.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Na ten moment w żadnej. Pierwsza aplikacja od ośmiu lat do jakiejkolwiek gildii :)

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Erza...

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Jakub, dwadzieścia sześć wiosen (moje piękne zwolnienie z podatku poszło w zapomnienie :C), lubujący się w fantastyce, strategiach ekonomicznych oraz próbach napisania własnej książki, chociaż łapie mnie od paru lat kompletna blokada twórcza w tym temacie. Pracujący w naszym pięknym wymiarze sprawiedliwości, jako szeregowy sekretarz ukradkiem zerkam na discorda z nadzieją, że ktoś mi odpisał na RP i będę mógł komuś odpisać ścianę tekstu (w większości przypadków). Trochę aspołeczny, z tendencjami do łamania tej niepisanej zasady w moim kodeksie, gdzie pisanie tego zgłoszenia jest raczej swoistym dowodem tej tendecji :)

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Mniej więcej po godzinie szesnastej jestem wolny, co nie znaczy, że będę akurat na grze. Mam też inne gry w których się lubuje, więc prędzej mnie idzie na discordzie złapać :)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2021, 01:15:27 wysłana przez Visterion »

Erza

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 68
  • Płeć: Kobieta
Cóż mogłabym rzec innego, niż YES YES YES. Próbuję Cię namówić na gw od chyba kilku lat i w końcu się udało!

Markos

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 71
  • Płeć: Mężczyzna
  • Au. Auć.

Walezy

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 56
Jak dla mnie spoko.

PS. wow, kolega po fachu widzę! ciekawe, czy tak bardzo nienawidzisz tej roboty, jak ja xD

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 919
  • Płeć: Kobieta

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.

Moren

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 63
  • Always fab

Farrand Humfrey

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 137
  • Płeć: Mężczyzna
  • Yeehaw chucklefucks
Po trzykroć tak! Podanko ładnie napisane, więc nic tylko czekać na to aż pojawisz się w grze \o/

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.