Autor Wątek: Podanie - Svarzter.2876  (Przeczytany 197 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Svarzter

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 8

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

Jeżeli żadne z proponowanych przez nas podań Ci nie odpowiada - nie przejmuj się! Dla takich jak Ty mamy propozycję - napisz własne opowiadanie! Pamiętaj, aby odnieść się do trzech wymaganych przez nas punktów.


To mógł być kolejny, późny wieczór spędzony spokojnie za ladą „Maruśki”, miejscowej oberży znajdującej się na uboczu osady. Tego dnia, sytuację szczególnie utrudniała potężna wichura oraz czarne niczym smoła niebo, rozświetlane nieregularnie potęgą naturalny, błyskające pioruny. W dach, naprawiony raptem tydzień temu, uderzał właśnie wodospad deszczu. Gdyby nie ta decyzja, to zapewne aktualnie mieliby tutaj zbiornik wodny, składający się z brudnych garów, pozostałości żywności oraz z domieszką alkoholu. Z oczywistych względów, klientów było szczególnie mało, raptem samotny mężczyzna siedzący przy małym, okrągłym stoliku w rogu pomieszczenia. Wiatr, który trzepał ledwo trzymającymi się w zawiasach drzwiami, łącząc przy tym swe siły w ulewą, uniemożliwiał jakąkolwiek próbę prowadzenia rozmowy na odległość. Ubrany w ciemny płaszcz przysłaniający, sylwetkę, popijając przygotowany wcześniej, nieco już ostygły grzaniec. Tara-Ann Varlik znała go doskonale, był regularnym klientem. Starszy mężczyzna o pomarszczonej cerze oraz oczach, koloru przywodzącego na myśli „lapis lazuli”. Nieco przydługawe, siwe włosy związane były w kok, a obecna na prawej skroni blizna po kontakcie z stalą sugerowała, że mężczyzna ten miał za sobą bardzo wojowniczą przeszłość. Jakże można by się zdziwić.
Tara była szczupłą kobietą, mierzącą około metra siedemdziesiąt. Czarne włosy związane były w kuc, zostawiając kilka luźniejszych kosmyków przesłaniających częściowo policzki. Była ubrana zgodnie ze swoim standardem, luźna szara bluzka z długim rękawem oraz zielone spodnie robocze, do tego wygodne buty. Nigdy nie wiadomo, co mogło ją spotkać, gdy będzie wracała w domu lub wspierała wędrowców w trudnych momentach ich życia, w towarzystwie trunku. Jej wzrok leniwie przesunął po wnętrzu pomieszczenia, za którego ladą się znajdowała. Podwójne drzwi były dokładnie naprzeciwko, lada wraz z całym „serwisem” centralnie względem wejścia. Mało kto myślał, że miało to strategiczne znaczenie w przypadku problematycznych jednostek. Sześć okrągłych, drewnianych stołów oraz dwa prostokątne, we wszystkich drewno zmęczone samym istnieniem, litrami rozlanych trunków, zup oraz tłuszczu. Przy każdym od dwóch do czterech krzeseł, jednak rozmieszczenie miejsc siedzących – przy ścianach, na prawo oraz na lewo od wejścia. Środek pomieszczenia był praktycznie pusty. Właściciel miał dość wymieniania mebli, w szczególności stołów, które padały ofiarą pijanych podróżników, w szczególności przerośniętych ludzi północy, którzy nie zgodzili się z towarzyszem lub innym klientem oberży. Dlaczego zawsze ich ofiarą padały stoły oraz krzesła? Płacili za zniszczenia, ale tworzyli niepotrzebną, dodatkową pracę. Na koniec zerknęła jeszcze pod ladę, aby upewnić się, że jej ubezpieczenie znajdowało się na swoim miejscu. Jednoręczna, nabita kusza z przygotowanym bełtem zdolnym do penetracji większości pancerzy awanturników. Drugie ubezpieczenie miała przy pasie, za bluzką.
Usłyszała huk. Myśląc, że to kolejny grzmot piorunów, nie uniosła wzroku. Dopiero szalone dźwięki wichury, połączone z trzaśnięciem drzwi zwróciły jej uwagę. Pierwsza myśl, burza wyrwała drzwi z zawiasów. Dopiero unosząc wzrok zrozumiała, że to nie pogoda weszła w interakcję z drzwiami. Ogromna, czarna sylwetka rysowała się w wejściu, sylwetka, którą poznałaby wszędzie. Ta zwierzęca, aberracja budowy ciała, zanim pomyślała, osobnik pochylił się i wszedł przez niechronioną framugę do środka. Sięgnęła dłonią pod ladę, chwytając za rączkę kuszy, gdy przerwało jej krótkie polecenie.
-Nie!
Wzrok wrócił na osobnika. Światło świec oraz pochodni rozjaśniło jego sylwetkę. Czarne, przemoczone do granic możliwości futro, pokryte niechlujnie dobranym pancerzem popielców. Płyty chroniły jego nogi, lecz nie łapy. Korpus również nie był chroniony, jedynie lewa pokryta została delikatnymi, płytkami z pancerza, wieńczącymi się ciężkim naramiennikiem. Stał wyprostowany, jak na takie stworzenie przystało, a wzrostem brakowało mu może pół metra do trzymetrowego sufity gospody. Mierzyła, gdy zabrakło im ostatnio drabiny. Lewa ręka wyciągnięta przed siebie, dłoń dzierżyła zakrzywiony kawałek nieregularnie uformowanego oraz zakrzywionego metalu. Prawa cofnięta została do tyłu, stał względem niej lewym profilem, plecami do starca. Naciągał cięciwę metalowego łuku. I może nie wydawałaby się zagrożona, gdyby nie stan strzały, której tam nie było. Zamiast tego, stojąc w miejscu płomień, za którym roztaczała się przejrzysta, szarawa mgła. Płonąca strzała, w którą został uzbrojony zabłocony, przemoczony mop, bo nawet z obudowanym mięśniami ciałem, mokremu kotu brakowało gracji. Mierzył do niej z magicznego łuku. Czerwone ślepia, niczym złowrogie, a jednak nadal nie wypuścił strzały, nie odebrał jej życia. Wtem do środka wpadł drugi popielec, równie wysoki. Szaroniebieskie futro ukryte pod kolczugą, pokrytą łuskowym pancerzem od łap, po ramiona. Pancerzu uszkodzony, na korpusie i ramionach czarny od ziemi oraz krwi. Miał broń, dwa miecze przypięte do pasa, jednak w swych ramionach niósł człowieka. Głowa zwisała ku ziemi, przez ramię osobnika pokryte szarym niczym popiół pancerzem. Nawet nie zwrócił na nią uwagi, od razu udał się do jednego z większych stołów i oparł na nim nieprzytomnego mężczyznę z delikatnością, która nie przystawała tym stworzeniem. Przecież to bezlitosne bestie wojny!
-Zabierz dłoń z broni!
Przez zaciśnięte kły, wywarczał czarny łucznik. Skąd wiedział? Nawet nie wyglądał na żołnierza. Jednak ugięła się pod tym argumentem, cofnęła powoli dłoń i uniosła ją nad ladę, okazując puste ręce.
-Odsuń się od lady. Do mężczyzny. Powoli i bez sztuczek.
Tara-Ann powoli przemieściła się zza lady, do znanego sobie mężczyzny. Bez żadnych sztuczek, równie wściekła, jak zaintrygowana. W tą pogodę na nic zdadzą się krzyki, strażnicy nie usłyszą. Nie wiedziała, czy na zewnątrz nie ma kogoś jeszcze. Gdy już tam stanęła, łucznik odstąpił. Strzała zniknęła, a on podszedł do towarzysza. Zaczęli coś mówić między sobą, to była dobra okazja, tylko cały czas miał ją w zasięgu wzroku. Łucznik stanął po drugiej stronie i tak, jak pomagał swemu towarzyszowi rozebrać korpus rannego człowieka, tak nie mogła oprzeć się wrażeniu, że stale ją obserwował. A przecież nie zaatakuje dwu i półmetrowego potwora kawałkiem stali, który miała pod bluzką.
Wstał, stary mężczyzna. Tak jak myślała, czerwone ślepia charra zaraz wychwyciły ruch po drugiej strony oberży, czarny pochwycił łuk w dłoń, jednak zanim go uniósł, odezwał się starzec, dureń.
-Mości Panowie! Jam jest Gervais Engbrecht, medyk. Wasz towarzysz potrzebuje medyka, a do tego jest człowiekiem.
Powoli ruszył ku dwóm popielcom. Czarny zdecydowanie chciał podnieść łuk, jednak pochwycił go ten drugi, w łuskowej zbroi. Przytrzymał, chyba patrzyli sobie w oczy, bardzo wymownie.
-Pozwólcie mi.
Gervais wręcz wcisnął się pomiędzy szarego popielca, a rannego. Szybko ocenił stan zdrowia pacjenta i wrzasnął, prawie budząc trupy na pobliskim cmentarzu, gdyby nie ta burza.
-Tara! Wody i bandaży.
Pobiegła. Tak minęła następna godzina. Pod czujnym okiem dwójki bestii, stworzonych i wyuczonych do jednego celu, nie potrafiących teraz wypełnić swego naturalnego przykazu. […]
-----
//Nie potrafię określić, ile to tekstu "na forum", a bardzo płynę i mam pomysł, co dalej. Nie chcę jednak Was zanudzać lub sporządzić tu nieudolny rozdział "książki", dlatego jeśli uznacie, że mam coś rozbudować - bardzo proszę o informację zwrotną.





Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Svarzter.2876

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Jakieś 90% to PBF. Ale w grach również, zaczynałem od SAMP (tutaj pamiętam czasy LSRP, focus na frakcje prawe oraz militarne, trochę ratownictwa) oraz kilka lat temu - Discovery Freelancer, na głównym serwerze RP, grając zarówno przy głównych frakcjach, jak The Order, jak również asystując Freeport 11 na pokładzie drednota zonersów).

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Kilka dni temu mojej głównej postaci wpadła nagroda za drugi rok gry. Oceniłbym się na poziome zaawansowanego adepta, czyli interesuję się tym światem, ale daleko mi do specjalisty. Tutaj jednak chętnie poszerzam wiedzę, zarówno z perspektywy postaci IC, jak również osobno OOC, z własnej ciekawości.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Vallheru

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Kiedy [VH] zawiesiło, również moją decyzją, swą działalność - zacząłem szukać czegoś nowego. Dwie gildie nastawione na PvX nie dały mi tego, czego szukam, czyli nowego celu w grze. Wtem, jakieś trzy dni temu - ponownie - natrafiłem na reklamę L6F. Jako, że lubię RP, a moje prywatne cele w GW2 zostały spełnione, to uznałem, że hej - czemu nie? Żadnej ze stron to nic nie kosztuje. W najgorszym przypadku nasze drogi się rozejdą, a najlepszym - będę starał się dokładać moje cegiełki do wspólnej gry.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Tajne przez poufne >:(

Z rzeczy związanych z grami, interesuję się fantastyką oraz sci-fi. Prywatnie, lubuję się w szeroko rozumianym bezpieczeństwie, głównie jednak skupiając się na jednostokowym. Wchodzi w to jednak dużo militaryzmu, ratownictwa, mundurówki - choć jeszcze w tym kierunku nie uciekłem. Jeszcze.

Ważnym jest dla mnie, aby gra była grą. Tego oczekuję od siebie oraz od innych, szanujmy wzajemnie swój czas, ale nie zapominajmy, że jesteśmy tu aby go dobrze spędzić, odreagować, zapomnieć o świecie i pogrążyć się w czymś "innym". A tak to... odpowiem na pytania. :) Na pewno w RP chętnie podzielę się moją wiedzą i zaangażuję, jeśli będę miał szansę.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Głównie popołudniami, po pracy. Weekendy również nie są wykluczone. Można mnie złapać spontanicznie, umówić się na wcześniej określony termin, jak komu wygodniej. Nie zadeklaruję, że w dane dni mam lub nie mam czasu, ale potrafię wydzielić sobie czas na wspólną rozgrywkę.

Farrand Humfrey

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 145
  • Płeć: Mężczyzna
  • Yeehaw chucklefucks
Ma moje błogosławieństwo!

Greg

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 43

Walezy

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 75

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 942
  • Płeć: Kobieta
Świetna część fabularna. Do tego nie dość że już zainteresowałeś się jak wyglądają eventy, to jeszcze napisałeś z pytaniami o popielców w rp, to dodatkowo tylu się pochwał nasłuchałam na Twój temat, że głowa mała, a to wszystko w 3 dni;)
Jestem na tak.

Moren

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 81
  • Always fab

Erza

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 80
  • Płeć: Kobieta

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 629
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.

Markos

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 83
  • Płeć: Mężczyzna
  • Au. Auć.

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 942
  • Płeć: Kobieta