Autor Wątek: Podanie - Rinkachiki.5467  (Przeczytany 1630 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Daenir

  • Kandydat
  • *
  • Wiadomości: 3

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego nie znajdziecie trzech opisanych wcześniej form. Chciałem zrobić coś swojego, biorąc pod uwagę trzy kwestie, były poruszone w gotowych podaniach - opis miejsca, postaci i sytuacji. Mam nadzieję, że będzie w porządku.

***

Ostatnie dni były jednocześnie ciężkie, a jednocześnie mijały tak szybko, jak szybko pije się tutejszą berbeluchę. Karczma "Pod Byczym Łbem" nie mogła poszczycić się dobrym imieniem. Znajdowała się na jednym z bocznych traktów, pomiędzy Divinity's Reach, a Lion's Arch. Niczym nie wyróżniający się drewniany, kanciasty prostokąt, który jednak zachęcał gwarem, światłem i dość przyjaznym zapachem przygotowywanego jadła. Strop był kryty słomianą strzechą, a lakier z belek schodził jak wódka, którą się tu zamawiało.

W środku nie wyglądało to jakoś szczególnie lepiej. Dawno nie było takiej sytuacji, żeby to miejsce było pełne - zawsze był tu wolny stolik, albo miejsce przy kontuarze. Same stoliki były nieco wyszczerbione na końcach i trzeba zawsze uważać na drzazgi. Krzesła były stosunkowo nowe. Chyba nie dawno miała miejsce jakaś burda, to trzeba było wymienić.
Zapach był lepszy niż widoki. Gruhdan - bardzo puszysty norn ze splątaną, czarną brodą zawsze dbał o to, żeby gotował się jakiś gulasz, a raz w tygodniu kręcił się na rożnie tłusty jak on sam prosiak. Miła woń mieszała się z chmurą tytoniu i zielska, o które nikt się nie czepiał.

W tym miejscu Ethir odpoczywał najlepiej. Dziś były zajęte tylko dwa stoliki - przy jednym dwójka ludzi grała w kości, a przy drugim trójka asur narzekała na nieopisaną niekompetencję członków ich krewe.
On sam siedział jak zwykle przy kontuarze, na samym końcu, plecami do ściany. Stąd miał najlepszy widok na całą karczmę - obecnych gości, jak i tych, którzy dopiero wchodzą.

Był świeżo po robocie - kolczuga przyjemnie ciążyła na jego torsie i tym razem udało się nie ubrudzić materiałowych części jego zbroi. Plus jest taki, że na czerni i fiolecie syf nie jest aż tak widoczny, a znikome mithrilowe płytowe części były satysfakcjonująco błyszczące. Od stóp do kołnierza ciało sylavri zasłaniały blachy, które były największym zapewnieniem bezpieczeństwa.
Szaro - zielona kora na twarzy jegomościa była mocno poznaczona bruzdami, bliznami i nawet paroma wgnieceniami. Nie wyglądał najprzyjemniej, a grymas niezadowolenia i irytacji, niczym wydrukowany na jego licu wcale nie pomagał. Białe, dosyć rzadkie pęki, trzcinowych "włosów" spinał ciasno w kucyk.
Czarna glewia stała oparta o ścianę w takim miejscu, by bez problemu mógł po nią sięgnąć.

-Ja naprawdę cieszę się, że zamawiasz u mnie, ale mógłbyś chociaż udawać, że to pijesz. Rozległ się tubalny głos karczmarza - tłuściocha. Zwrócił się właśnie do Ethira, który posłał mu tylko wymowne spojrzenie.
Na blacie przed sylvari stała pełna szklanka wódki i odkorkowana butelka.
Nigdy, przenigdy nie pił w tym miejscu - zawsze brał ze sobą zdobioną manierkę, gdzieniegdzie wysadzoną gustownym klejnotem i nawet jego własnym imieniem. Popijał sobie z niej bimber i krzywił się za każdym razem. Trunek palił w gardło równie mocno, co ogon popielca, który go pędził. Niestety, zasób cennego płynu się kończył i Ethir będzie musiał załatwić sobie nowy ulubiony alkohol. Na pewno nie tutaj.
-W dzień, w którym Królowa Jennah założy kapcie, ja u Ciebie wypiję kolejkę, Gruh. Ale świniaka możesz nałożyć. Zaszczycił go lekkim uśmiechem. Lubił grubasa, zawsze dobrze się z nim gadało. Kiedyś wzajemnie sobie pomogli i od tego czasu traktują się przyjaźnie.
-Znalazłeś coś? Mała sprawia problemy?  Zapytał grubasek, polerując szklankę podrzędnej jakości szmatą.
Uśmiech fioletowego spadł, zastąpiony typowym niezadowoleniem. Westchnął ciężko.
-Nic nowego. Braciszek zapadł się pod ziemię i żadne pieniądze i groźby nikomu gęby nie otwierają. A mała dokazuje, jak zwykle. Ostatnio próbuję jej wprowadzić do diety coś, co nie jest cukrem, ani frytką. Nie jest zadowolona.
Od kiedy Daenir, brat Ethira zniknął bez słowa, na barki Ethira spadła odpowiedzialność za jego przybraną córkę - nastoletnią asurkę. Nigdy nikomu się nie przyzna, ale fioletowy ją uwielbia i cieszy się, że oboje radzą sobie z tą trudną sytuacją.
Norn tubalnie się zaśmiał. -Nie mam pojęcia, jak jej zęby nadal nie powypadały. Przecież..
Gruhdanowi przerwał ryk wściekłości, kiedy przy stoliku hazardzistów jeden z ludzi właśnie uderzył drugiego tak potężnie, prosto w nos, że ten spadł ze stołka. Od razu zalał się krwią, choć on również nie szczędził przeciwnikowi obelg. Wrzeszczeli coś do siebie o oszukiwaniu i niekonsensualnym spotkaniu z matką jednego z drugim.

Ethir ponownie westchnął bardzo ciężko i wstał z krzesła. Teraz było dobrze widać jego wzrost. A skurczybyk był wysoki. Parę centymetrów w górę i w szerz, a można byłoby go wziąć za malutkiego norna.
Bez słowa ruszył w kierunku burdy i stanął za plecami prowodyra. Złapał go za rękę metalową rękawicą, a człowiek odruchowo odwrócił się, biorąc szeroki zamach drugą ręką. Wyprowadził cios w twarz Ethira, trafiając prosto w policzek, przy okazji paznokciem dodając kolejną malutką bliznę do jego kolekcji.
Zabolało, ale nie ruszył się z miejsca. Fioletowy już unosił lewą rękę, ale opuścił ją, przygryzając policzek od wewnętrznej strony. Dopiero wtedy człowiek pojął, że różni ich dobre kilkanaście centymetrów. Hazardzista nie miał też żadnej zbroi, a pokaźny roślinny kolega - jak najbardziej.
Nie zajęło mu długo, żeby przemyśleć swoje szanse. Zebrał sakiewkę ze stołu i pędem ruszył do wyjścia. Ethir po chwili potarł się po policzku i syknął, czując jak szybko puchnie. W ogóle nie przejął się leżącym drugim jegomościem i wrócił powolnym krokiem na swoje miejsce. Złapał prawą ręką swoją manierkę i pociągnął kilka łyków, krzywiąc się.
Asury, jak to Asury, nawet na moment nie przerwali swoich kulturalnych narzekań na swoich towarzyszy ekipy.
Norn odetchnął z widoczną ulgą.
-Na Duchy, byłem pewny, że znowu komuś spuścisz wpierdol. Ty też jesteś z tym niereformowalny.
-Spuściłbym, ale złamałem dziś rękę. Chyba.
-I przyszedłeś tutaj, zamiast do medyka?! Zgłupiałeś!
-Lubię twojego prosiaka.


Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

Rinkachiki.5467

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

Styczność miałem od kiedy pamiętam. Zaczęło się, kiedy byłem małym brzdącem i odkryłem gierki na silniku vallheru - mwarrior i Amorion. Od tego momentu moje roleplayowe podrygi rozrosły się w siłę, a ja odkrywałem nowe settingi i gry. Dungeons and Dragons, Pathfinder no i oczywiście GW, w którym RPiłem i nadal RPię najwięcej rzeczy w swoim życiu. Mam dość specyficzny styl i zdarzają i się powtórzenia i nieścisłości, ale kocham to całym sobą.


~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

Z GW jesteśmy ze sobą od kiedy w gimnazjum zagrywałem się z kumplami ze szkoły w Nightfall. W GW2 gram od dnia premiery i lore znam, wydaje mi się, bardzo dobrze, biorąc pod uwagę soczystą ilość RPów, które odbyłem.


~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

Wszystko zaczęło się od LmA w którym zacząłem RPić w Guild Warsie, a potem znalazłem się w Kompanii Zenitu i tam grzeję miejsce aż do dziś.


~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

Oj ciężko się o was nie było dowiedzieć. Parę osób znam jeszcze z czasów LmA, z paroma byłem w Kompanii a z niektórymi miałem szczęście RPić na jednym z eventów wspólnych, to chyba Festiwal Kwiatów był. Często się też reklamujecie, a bardzo bym chciał poznać nowe osoby, tak samo zainteresowane rolplejem jak ja. Mam w sobie bardzo dużo chęci na klimatyczną rozgrywkę, wiele pomysłów na wątki, czy to prywatne, czy eventowe, na większą skalę, a biorąc pod uwagę wszystkie źródła informacji o was, mam wrażenie, że jest to super miejsce, żebyśmy wszyscy się świetnie bawili.
 
~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

Nazywam się Mateusz, choć wszyscy którzy mnie znają, mówią do mnie Dunir, przez moją starą, główną postać. Mam 23 lata i studiuję dziennikarstwo. Roleplay jest bardzo ważną, wręcz integralną częścią mojego życia i bardzo lubię się tym dzielić z każdym, kto chce słuchać i brać udział mniejszy, bądź większy. Uwielbiam też grać w stare MMORPGI, jaki i każdego RPGa, na którego się natknę, bez względu na setting.

Nie chciałbym też szufladkować się jako "ten z Kompanii", albo "Ten z LmA". Jestem zapaleńcem rolplejowym i graczem spragnionym klimacenia i właśnie to zamierzam sobą wnieść - miłą atmosferę, dużo bardzo suchych żartów w których osiągnąłem mistrzostwo i ciekawe wątki.
Tak jak pisałem, jest tu parę osób które znam, więc liczę zarówno na nowe, ciekawe wątki, jak i może kontynuacje i rozwój tych starszych.


~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

To zależy od uczelni, choć zdecydowanie będą to godziny wieczorne, raczej codziennie :)

Ez

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 46
  • Płeć: Mężczyzna
NIE.

Pozwolę sobie pominąć całkowicie kwestie RPowe, bo jakkolwiek dobre by to podanie nie było, to nie czułbym się komfortowo ani kompletnie miałbym chęci na RPy w towarzystwie Twojej osoby. Osoby, która nie ma nawet kawałka kręgosłupa, żeby chociaż coś powiedzieć w obronie swoich przyjaciół w obliczu oczywistych kłamstw i manipulacji, do których osobiście dołożyła się Twoja druga połówka, jeszcze bardziej nakręcając tą wyssaną z palca dramę, która poskutkowała odejściem moim (pośrednio), a także Moren i Walezego (bezpośrednio) z Kompanii Zenitu. Nie, po prostu nie. Nie mam ochoty na oglądanie Ciebie ani Twojej dziewczyny nigdzie w swoim otoczeniu i nie sądzę, żeby kolejne miesiące czy lata miały zmienić te odczucia.

Walezy

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 56
Nie lubię wylewać pomyj w podaniach, dlatego napiszę tylko, że ze względów czysto subiektywnych i ooc jestem na nie.

Daenir

  • Kandydat
  • *
  • Wiadomości: 3
Cóż, cieszę się, że dostałem jakiś odzew, choć nie spodziewałem się aż takiego.
Jakkolwiek rozumiem wasze podejście do tej sprawy i wiele zostało wypowiedzianych słów w gniewie, tak uważam, że ocenianie mnie tylko przez pryzmat innej osoby, mojej połówki czy nie, jest bardzo nie fair.
Zamieniłem z Tobą w swoim życiu tylko kilka słów i nigdy nie były to słowa negatywne. Zanim zaczniesz mnie nienawidzić, to dobrze by było zobaczyć jak to wygląda z mojej perspektywy. Tak jak i Twojej. Właśnie przez informacje z drugiej i trzeciej ręki to wszystko się skomplikowało i częściowo przez to zaognił się ten konflikt.
Chciałem, żeby była to okazja do poznania mnie jako gracza i osoby,  wyrobienie sobie nowych poglądów, bądź zweryfikacja starych.
Jestem czymś więcej niż partner osoby z którą ktoś się pokłócił, tak samo jak Ty jesteś kimś więcej, niż osoba o której słyszałem, którą zresztą chciałbym poznać.
Były krzywdy i złe słowa i ja też nie jestem bez winy, ale po dwóch latach wszyscy się zmieniliśmy i bardzo bym chciał, żebyśmy poznali się na nowo, bądź staro. Oczywiście nic na siłę.

Moren

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 63
  • Always fab
Ponieważ jestem jedną z osób zamieszanym we wspomniany konflikt, chyba wypada mi się wypowiedzieć. Jestem osobą o dosyć sporych pokładach cierpliwości, a także zwykle jestem za tym, by dawać drugie szanse, czy też możliwość wytłumaczenia się.

Nie lubię natomiast, gdy ktoś wysłucha jednej strony konfliktu i wydaje mu się, że ma pełny obraz sytuacji. Rozumiem stawanie po stronie swojej drugiej połówki tylko dlatego, że nią jest. Niestety kiedy ona robi coś skrajnie idiotycznego, a ty to popierasz lub jesteś bierny - musisz liczyć się z tym, że zostaniesz oceniony przez pryzmat niej. Zwłaszcza, jeśli wcześniej byliśmy jakimiś powiedzmy dobrymi znajomymi, a nie zrobiłeś specjalnie nic, by stanąć w naszej obronie.

Nie mogę mieć pewności, że ktoś nie namówi cię do tego, by skierować wszystkich moich znajomych przeciwko mnie z zazdrości (skoro już raz sama podjęła takie przedsięwzięcie i przyznała się do tego) albo nie przyjdzie za tobą, by właśnie to robić.

Niestety nie mam podstaw, by ci jakkolwiek zaufać, dlatego jestem na nie.

Ez

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 46
  • Płeć: Mężczyzna
Coś, czego chyba nie lubię najbardziej w świecie, to wciskanie mi rzeczy, których nie powiedziałem/nie napisałem. Nie odczuwam cienia nienawiści - bo ani nie znaliśmy się zbyt dobrze, ani sprawa nie jest warta takiego zachodu z mojej strony - ale za to jest we mnie głęboka niechęć do Ciebie po tym, jak potraktowałeś moich (a wtedy jeszcze swoich) ziomków. Jak wspomniała Moren - akcje lub ich brak mają swoje konsekwencje i musisz się z nimi liczyć. Jeśli zainteresowani w sprawie nie mają podstaw, żeby Ci ufać, ja także ich nie mam.
Nie padło z Twojej strony żadne (wymuszone bądź nie) przepraszam w kwestii całej sprawy, więc nie zamierzam pokładać nawet cienia wiary w jakiejkolwiek Twojej zmianie, która miałaby się odbyć przez te dwa lata czy więcej. Możesz rozpisać się jeszcze bardziej, żeby wyjść na osobę inteligentniejszą/tą, która bardziej się zmieniła przez x okres czasu, ale jeśli nawet nie potrafisz przyznać, że wina leżała po Twojej stronie, to żadnej szczerej zmiany tu nie ma i nie mamy o czym w ogóle rozmawiać. Tym bardziej, że wręcz przeciwnie - próbujesz przybrać rolę ofiary w tym wszystkim, dyplomatycznie ubierając rzeczy w słowa, by jak najbardziej umniejszyć swoją winę w tym wszystkim.
Nieirocznie życzę powodzenia w aktualnej zmianie jako człowiek - a nie tylko dlatego, że nie ma z kim RPić - i w szukaniu aktywnego towarzystwa do RP gdzieś indziej. Nadal jestem na nie.

Daenir

  • Kandydat
  • *
  • Wiadomości: 3
Jestem szczerze wdzięczny za wasze odpowiedzi.
Trzymajcie się i powodzenia nam wszystkim.
« Ostatnia zmiana: Marzec 12, 2021, 17:40:17 wysłana przez Daenir »

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 617
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.