Autor Wątek: Podanie - yverett.5123  (Przeczytany 294 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Vei

  • Rekrut
  • **
  • Wiadomości: 0

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***


Jeżeli żadne z proponowanych przez nas podań Ci nie odpowiada - nie przejmuj się! Dla takich jak Ty mamy propozycję - napisz własne opowiadanie! Pamiętaj, aby odnieść się do trzech wymaganych przez nas punktów.


O dzikim losie, co łączył serca

Świat wirował feerią przejaskrawionych barw. Samo wejrzenie w górę, w korony drzew wydawało się szaleństwem, ale głowa jakoś tak sama z siebie odchylała się w tył. Oczy zbłądziły między gałęzie, a potem oślepił je nagły blask. Blask jaskrawego słońca i równie upierdliwego bólu. Eleonora zatoczyła się w tył czując jak gorąc zalewa jej twarz. Minęła nieznośnie długa chwila nim zorientowała się, że to, co lało się po jej ustach i brodzie, w rzeczywistości było krwią, a ona sama – dostała solidnie w nos.
Niestabilne nogi poniosły ją pod najbliższy dąb, cudem nie wyłożyła się na ziemi.
W jednej chwili otumanienie minęło, a ostał się jedynie głuchy ból rezonujący po całej czaszce. Zacisnęła parokrotnie załzawione powieki próbując wyostrzyć wzrok, w sam raz, gdy od frontu leciała czyjaś pięść. „Ach, tak. Walczymy” – Łaskawie przypomniał jej umysł. Pochyliła się gwałtownie - ale niezdolna do wyprowadzenia żadnego sensownego ciosu, ni utrzymania gardy - po prostu odbiła się biodrami od drzewa i runęła szczupakiem na atakującego ją mężczyznę. Pchnięty jej ciałem, zachwiał się niebezpiecznie, lecz zdołał ustać w miejscu. Próbował wrazić łokieć w jej plecy, nie zdążył. Z impetem wbiła mu nadgarstek pod szczękę, a potem doprawiła otwartą ręką w ucho. Pchnęła go silnie nim sam zdołał runąć na tyłek.
-Kurwa mać!
Zagrzmiał rozwścieczony zasłaniając dłonią połowę twarzy.
-Idź do czorta, Otto. Złamałeś mi nos tłusta, niemyta świnio!
-Baranie, jak już!
Żachnął się z absurdalnie brzmiącą dumą pomieszaną z bólem.
-Co?
-W herbie baran, nie świnia, idiotko.
Nazwana idiotką, warknęła z rozgoryczeniem odsłaniając rząd barwionych krwią zębów. Rzekomo złamany nos i poobijane ciało może i bolały, ale teraz ważniejsze było dla niej rzucić się na mężczyznę i prymitywnie rzecz ujmując – skopać mu zad.
-Zatłukę!
Krzyknęła doskakując do niego i już w następnej chwili szarpali się na ziemi jak dwa wściekłe koty. Wyrwała mu z głowy rekordowo duży pukiel kłaków, ale i on nie pozostawał dłużny, bo chwilę później sieknął ją pięścią prosto pod żebra. Zawyli boleśnie w nieprzyjemnym duecie, ale to mężczyzna z baranim herbem mógł teraz prawdziwie triumfować. Skorzystał z jej oszołomienia, ażeby odepchnąć agresorkę z dala od siebie - tym samym zwalając ją na ziemię i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby nie fakt, iż owa „ziemia” pod jej plecami - zakwiczała tak głośno, że nawet w ogólnym otumanieniu, Eleonora szarpnęła się w jakiejś komicznej konwulsji byle tylko uciec z wydającego dźwięki miejsca. Bolało ją zbyt mocno, by na tę chwilę mogła zorientować się w sytuacji, ale Otto mimo łysego placka na głowie i obolałego ucha, wydawał się znacznie bardziej przytomny. Kwicząca ziemia w rzeczywistości okazała się być małym warchlaczkiem, który w panice szarpnął się na równe raciczki i pognał karkołomnym galopem w stronę gęstwiny. I bogowie jedni wiedzieli, skąd ów warchlaczek w ogóle znalazł się pod dziewczyną.
Mężczyzna zamarł w dość niewygodnej pozycji nie do końca pojmując co właśnie się wydarzyło.
-Eleonora?
Spytał zdławionym głosem powoli stając na równych nogach. Dziewczyna nie odpowiedziała. Zwinęła się w kłębek - obie ręce dociskając do obitego boku, a stękała przy tym i pojękiwała tak dwuznacznie, że…
-Jasna cholera!
Jęki i stęki przerwał głośny, zupełnie nieludzki jazgot zbliżający się do dwójki z bliżej nieokreślonego kierunku.  Jedno było pewne, dźwięki nasilały się dostatecznie szybko, by każdy o zdrowych zmysłach wziął nogi za pas.
Gramoląca się z ziemi dziewczyna nie zauważyła, jak spomiędzy drzew wypada wielka jak głaz locha. Pojawienie się intruzów na terenie, zwłaszcza przy młodych, było dla niej jawnym aktem agresji i uwerturą do odebrania terytorium, a tego locha przepuścić nie mogła. Zjeżyła szczecinę na grzbiecie bez namysłu wyrzucając przed siebie swe nabite mięśniami cielsko. Eleonora krzyknęła urywanie, bo w tej samej chwili poczuła jak coś brutale szarpnęło nią w górę.  To palce mężczyzny boleśnie wbiły się pod jej ramiona gwałtem stawiając ją w pionie. Nie szarpała się i nie uciekała, chciała tylko krzyczeć nie widząc niczego prócz błysku szabli i fajek nieubłaganie zbliżających się do niej w jakimś obłąkańczym pędzie.
Widząc, że lada moment locha ich sięgnie, Otto pchnął kobietę na  pobliskie drzewo i sam pierzchnął w popłochu czując, że to właśnie na nim skupiała się teraz cała wściekłość dzika. Zaklął siarczyście z ledwością wykręcając przy kolejnym drzewie. Locha poleciała dalej zupełnie się tego nie spodziewając. Nim wyhamowała ryjąc racicami w piaszczystej ziemi, Otto już dolatywał do Eleonory łapiąc zdezorientowaną i przerażoną dziewczynę pod uda.
-Co Ty…
-Na drzewo, głupia! Łap się gałęzi!
Krzyczał podrzucając nią jak szmacianą lalką by móc podnieść ją jak najwyżej. Przez chwilę wspierała dłonie o jego ramiona nie wiedząc co się dzieje, ale gdy zobaczyła w oddali nawracającą lochę, wyciągnęła ręce do góry co rychlej wdrapując się na dąb. Mężczyzna obejrzał się za siebie, nie wyglądało to najlepiej.
„Jedna rzecz na raz” – Przyrzekł sobie mimo narastającej w sercu paniki. Spojrzał na Eleonorę, była już prawie bezpieczna. Wisiała przewieszona ramionami przez gałąź, więc chwycił jej stopy podciągając je wyżej, a tym samym zmuszając dziewczynę do jeszcze odrobiny wysiłku. Było by głupio, gdyby  nagle mu zleciała.
-Szybciej, szybciej!
Ponaglał gorączkowo. Nie zdążył obejrzeć się drugi raz gdy poczuł jak coś z impetem wbija się między jego nogi gwałtownie wytrącając go z równowagi.  Runął pierw na włochaty grzbiet od razu po tym przewalając się na bok. Samica kwiknęła nagle tym wystraszona, ale gdy tylko poczuła, że nie nosi na sobie ciężaru intruza, zakołowała szykując się do kolejnego ataku. Była blisko, więc człowiek nie zdążył nawet się podnieść kiedy szablami atakowała jego brzuch. Nie przewidziała jednak, że powalony przeciwnik będzie walczył. Czekał aż zbliży się na odpowiednią odległość, a potem kopnął ją z niedużą siłą prosto w tarczę ryja. To wystarczyło, by lochę zamroczyć.
Nie czekając, przeturlał się na brzuch, wstał i zasadził jej soczystego kopniaka w bok miażdżąc przysadzistym cielskiem krzaczek zupełnie niewinnych, dorodnych poziomek. Nim zwierzę zdołało dźwignąć całą swoją masę z powrotem na krótkie nóżki, mężczyzna już podejmował wszelkich starań by wdrapać się na drzewo, tym samym dołączając do uratowanej wcześniej dziewczyny. W pierwszej chwili, wcale nie chciała wpuścić byłego oprawcy na swoją gałąź. Odganiała go wściekle nogą, ale gdy chwycił ją ostrzegawczo za kostkę i gdy poczuła, że lada moment może stracić równowagę – pozwoliła mu wdrapać się na rosochę, po prostu przesuwając się na jej cieńszą część. Puścił ją, chwycił się konaru i wciągnął swoje ciało na bardziej stabilny grunt. W końcu mógł usiąść, ciężko opierając się o drzewo. Spojrzał w stronę Eleonory. Jej zakrwawiona twarz zdążyła już spuchnąć i nabrać ciekawych, sinych barw.
-Ale jesteś brzydka.
Wysapał siląc się na krzywy uśmiech.
-Po coś mnie tu wtargał?
-Odruchowo.
Wzruszył ramionami zaraz zerkając w dół ku losze. Parskała nerwowo kręcąc nieduże kółka nieopodal przejętego przez nich drzewa. Ewidentnie czuła ich zapach, choć nie miała pojęcia gdzie są. Zresztą, nawet gdyby wiedziała, nie byłaby wstanie unieść łba przy tak krótkiej, masywnej szyi.
-Zawszony bohater. A żeby Cię glisty pożarły. Nos mi złamałeś, zarazo.
-Obiłem, nie jest złamany.
 Wyjaśnił cierpliwie.

Czas mijał powoli, nerwy opadały odsłaniając bolące miejsca. Eleonora czuła, jak pulsuje cała jej twarz. Gdzie nie dotknęła, tam raził ją mdlący ból, a przecież musiała sprawdzić, gdzie spuchła i czy nos faktycznie był cały. Był.
Otto natomiast wsparł prawą nogę o odstającą gałąź i z zamyśleniem badał krwawe rozdarcie pod cholewą buta. Locha musiała przeorać go szablami. Westchnął częściowo zgłuszając nagłe słowa towarzyszki.
-Wie, że tu siedzimy?
Spytała, nieśmiało wyglądając w dół. Na krótko tylko, bo od każdego pochylenia głowy robiło jej się niedobrze.
-Gadaj dalej, to na pewno zauważy.
-Co teraz będzie?
Ściszyła potulnie głos.
-Nic. Nie wiem. Przecież nie powiem szefowi, żem Cię przed dzikiem, jak głupi ratował. Rozejdziemy się. I radzę Ci szybko odwiedzić znachorów.
-Co? Czemu?
-Z taką opuchlizną ludzi będziesz straszyła?
-Mnie to mówisz? Sameś mi twarz obił!
Zdenerwowała się zerkając na niego z ukosa.
-Bić kobietę to…
-Nie kobietę. Harpię co najwyżej.
Wpadł w jej słowa ewidentnie się drocząc, choć i w jego głosie czuć było złość. Nie na Eleonorę, a na siebie, bo cokolwiek miał i zamierzał jej uczynić, teraz całkiem traciło swój sens. Cała ta pomsta jaką sobie przyrzekali od tak dawna, była teraz nic niewartym skrawkiem przeszłości, a wszystko przez to, że w panice wrzucił dziewuchę na drzewo jak bezbronne kocię atakowane przez okoliczne burki. Spojrzał na nią – nie odzywała się. Siedziała obrażona i dobrze, bo ani myślał z nią dłużej rozmawiać.  Przynajmniej teraz, gdy to wszystko się skończy, drugi raz może nie wlezie prosto w ich łapy.

Locha kręciła się po okolicy, a gdy wywietrzały z ziemi zapachy ludzi, dołączyła do niej gromadka małych, beczkowatych warchlaczków udekorowanych długimi pasami jaśniejszej szczeciny. Każdy jeden, z wysokości wyglądał jak przerośnięta stonka.
Eleonora wariowała, gdy dobrały się do jej chlebaczka, Otto w kompletnej ciszy walczył ze zniszczonym światopoglądem. Przyszło im tak siedzieć niemal do wieczora, nim dziki łaskawie opuściły teren. Zejście z drzewa okazało się nie lada wyzwaniem, dla dwójki obolałych ludzi, ale siedzenie tu do przysłowiowej śmierci nie wchodziło w grę i już wkrótce rozeszli się w całkiem dziwnej, nerwowej atmosferze. Poszli w dwie różne strony, a i tak nocą spotkali się przy piwie w tej samej karczmie, gdzie nie było już sensu drążyć starych waśni.






Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***


~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- yverett.5123

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Gram od bardzo dawna. Zaczynałam od serwerów roleplayowych w Lineage i WoWie na tekstówkach internetowych kończąc.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Ominęła mnie rozgrywka w Guild Wars, ale w drugą część gram od premiery. Obecnie wciąż zajmuje miejsce mojego ulubionego mmo.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Byłam praktycznie w każdej większej gildii rp

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Znam Was od Waszego powstania.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Wspomniałam, że byłam w większości gildii rp. Wciąż szukam swojego kąta, w którym poczuję się na miejscu.
Jestem zwykłą osobą z internetu, nie wyróżniam się niczym większym. Lubię rysować, uczyć się nowych rzeczy, szukać nowej muzyki, z którą będę mogła spędzić kolejne godziny.
Niektórzy z Was na pewno mnie znają, do niedawna nie byłam zdecydowana by dołączyć do Waszych szeregów, ale może warto jednak spróbować.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Po 17 w tygodniu i o którejkolwiek w weekendy.  

Greg

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 49
O ile zwykle ograniczam się do prostego Tak, tak tutaj muszę Gabi gorąco polecić. Oczywiście jestem na Tak!

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 950
  • Płeć: Kobieta
Jak najbardziej na tak ;)

Markos

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 86
  • Płeć: Mężczyzna
  • Au. Auć.

Lunar

  • Element of Chaos
  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 361
  • Płeć: Mężczyzna
  • Schadenfreude-fuelled heart
    • My Loforo

Farrand Humfrey

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 148
  • Płeć: Mężczyzna
  • Yeehaw chucklefucks

Tank

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 115
  • Płeć: Mężczyzna
  • I'm a Tiger, you're a Maus.

Falkner

  • Egida
  • ******
  • Wiadomości: 1245
  • Płeć: Mężczyzna

Erza

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 82
  • Płeć: Kobieta
Oczywiście TAK!

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 950
  • Płeć: Kobieta