Autor Wątek: Podanie - Abelll.3297  (Przeczytany 5789 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

LycusAbel

  • Rekrut
  • **
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Mężczyzna

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***


Jeżeli żadne z proponowanych przez nas podań nie odpowiada Ci - nie przejmuj się! Dla takich jak Ty mamy propozycję - napisz własne opowiadanie! Pamiętaj, aby odnieść się do trzech wymaganych przez nas punktów.


Na tym świecie jest wiele chorób. Jedne przemijają, inne trzeba leczyć na różne sposoby....jednak są takie przypadki w których chory nie może nic zrobić poza cierpieniem. Ludzie chorzy nieuleczalnie przeklinają bogów, uznają to za klątwy i tracą chęci do życia, życia które i tak skończy się prędzej czy później. Istnieją też choroby gorsze od śmierci.


Między Gendarran Fields, Kessex Hills, a Lion’s Arch istniała kraina której nie można zobaczyć opisanej na mapach, nazywana "Alpha". Wszyscy myśleli że są tam góry, jednak za górami, w środku krył się teren który nie był skalany chciwymi na surowce ludźmi, rządnych zniszczenia centaurów, ani nawet szukających ukrycia bandytów. Do Alphy dostęp mieli tylko najbardziej zaufani z zaufanych zarządcy Lion's Arch, z którymi były dokonywane targi o niezbędne do życia rzeczy, takie jak dodatkowe jedzenie lub budulce do bezpiecznych schronień. Mimo że istniały mało znane legendy o tej lokacji, to nikt nie miał odwagi szukać drogi do nich, głównie ze względu na niebezpieczne i mroczne jaskinie w których było łatwo się zgubić.

Alphę były osiedlone przez dwie małe wioski. Większa, silniejsza i bardziej wpływowa była nazywana Alfą. Druga natomiast była nazywana Betą, odstawała znacznie od Alfy. Rywalizowały ze sobą 12 lat, odkąd powstały w tym samym czasie. Z biegiem czasu wyrządzały sobie nawzajem coraz większe szkody, jednak to Alfa najczęściej wygrywała i to ta wioska posuwała się coraz dalej.

Początek roku 1330 AE, zima.

We wiosce Beta żył człowiek który dopiero co stał się mężczyzną. Miał zaledwie 18 lat. Nazywany był pieszczotliwie przez innych "Lycuś", natomiast jeśli chciało się go określić poważnie mówiono "Abel".

-Mam już 18 lat, muszę zacząć myśleć o trenowaniu, w końcu przyjdzie czas że będę musiał obronić Betę przed Alfą...mimo wszystko obawiam się walki...coraz bardziej posuwają się jeśli chodzi o walkę o tereny. - Powiedział młody mężczyzna.

W jego słowach było słychać lekkie poddenerwowanie. Nie był gotowy na walkę, bał lekkich uderzeń, zawsze strach przejmował kontrolę. Nie posiadał rodziców, a jedynie opiekuna, który miał córkę młodszą niż Abel, Lycuś traktował ją jak siostrę i kochał jak rodzinę....lecz nie był na tyle odważny żeby oddać kiedyś za nią życie. Wiedział o tym i nienawidził tego w sobie, nienawidził tego że nie mógłby poświęcić się dla nikogo. Był jednak wyjątkowo miły. Milszy niż ktokolwiek mógłby być. To sprawiało że wydawał się być bardzo słaby. To że był tak dobrym człowiekiem było jego największą zgubą.

Opiekun miał za zadanie wyćwiczyć go na wojownika. Według jego tradycji którymi wyćwiczył już wielu innych, zasadą było walczenie mieczem i tarczą. Idealny balans pomiędzy ofensywą a defensywą.
-Tarcza będzie mnie tylko spowalniała, jest niewygodna.- Powiedział narzekającym tonem Abel.
-Kiedy uratuje cię przed ciosem przeważającym nad twoim życiem, to zrozumiesz jak tarcza jest przydatna. -odparł opiekun
-A co gdybym miał inną broń w lewej ręce? Przykładowo coś magicznego?
-Nie stosuję magi, nie potrafię cię nauczyć posługiwać się nią.
-A sztylet?
-Sztylet?! Nie jesteś brudnym, oszukanym i skradającym się złodziejem (Thief) lub zabójcą. Wracamy do ćwiczeń parowania ataków.
Opiekun wykonał lekki ruch mieczem, a Abel jak zawsze odruchowo odwrócił głowę, był to strach.
-Znowu to samo...kolejny raz popełniasz ten sam błąd. Gdybyś spróbował użyć tarczy to atak by zrobił zerowe obrażenia, nie ważne jak silny by był, oczywiście nie mówiąc o jakiś magiach, ale tutaj nikt w Alfie nie używa magi.- Powiedział ze złością opiekun.

Mimo iż praktyka nie wychodziła, to teoria była opanowana. Lycuś lubił książki o sztukach walki, zawsze chciał być mistrzem miecza, były to jednak tylko marzenia niszczone przez strach.

Następnego dnia kiedy smacznie spał usłyszał kogoś kto krzyczał na całą wioskę o tym jak daleko posunęła się wioska Alfa.
-Zabili naszych ludzi...pierwszy raz odkąd toczymy tę wojnę...pierwszy raz posunęli się tak daleko....opiekun który szkolił młodych został zabity

Lycuś Abel poczuł jednocześnie strach i smutek. Nie czuł nigdy większego niebezpieczeństwa. Zrozumiał że beztroskie dni się skończyły. Jego serce biło szybko, nie mógł się uspokoić. Pobiegł spanikowany do córki opiekuna. Cały zdenerwowany mówił:
-Jest bardzo źle, nie było nigdy gorzej...twój ojciec....
Łzy poleciały po jego policzku zanim zdążył przejść do sedna.
-Twoje lewe oko....dlaczego świeci?- Powiedziała dziewczynka którą uważał za siostrę
-Moje oko...dostrzegam...Dostrzegam to że muszę cię obronić. - Powiedział zupełnie innym tonem. Było czuć w tych słowach odwagę oraz jednocześnie współczucie. Nigdy nie mówił tak pewnym słowem.
Wyszedł z domku, wziął jeden z wielu mieczy do treningów i szedł w stronę wielkiego drzewa. Jego świecące lewe oko dostrzegało człowieka który się za nim ukrywał. Był to szpieg.
-Wyłaź- Mówił wciąż twardym i sprawiedliwym głosem.
Kiedy szpieg zobaczył jego oko, wystraszył się i wykonał próbę ruch do ucieczki. W jego nodze był jednak wbity miecz którym Lycuś go zranił. Szpieg zobaczył jego prawe oko w którym był czerwony błysk. Ta czerwień była tak przerażająca że nie miał odwagi się bronić. Jednym ruchem ostrza tchawica szpiega została przebita. Usłyszał w tym samym czasie od zwiadowcy Bety:
-Wrogowie z Alfy idą na nas uzbrojeni....nie jesteśmy gotowi, uciekajcie jak najszybciej.
On sam widział na oczy coraz mniej przez światło w oczach, a w głowie miał wiele myśli. Było to tak mocne że stracił przytomność.


Nie wiadomo po jakim czasie wstał, jedyne co czuł to wielki ból głowy. Kiedy zaczął się rozglądać to zauważył kałużę krwi. Patrząc dalej nie mógł uwierzyć w ilość ciał które leżały. Wszystko było wyniszczone, ciała były brutalnie potraktowane, a nie przeżył nikt.

Pierwszy raz w głowie usłyszał takie głos, głos który był spokojny. Było go łatwo odróżnić od myśli. Powiedział mu:
-Znajdź siostrę, sprawdź czy jest bezpieczna.
Nie zdał sobie sprawy jak wyjątkowy był ten głos, jego jedynym celem było znalezienie jego siostry. Widok który zobaczył zszokował go. Jego kochana siostra była brutalnie zraniona na resztkach sił. Ostatnie co dała radę powiedzieć to słowo "Morderca", po czym padła a jej płomyk życia zgasł. Wtedy usłyszał znowu głos w głowie, ale tym razem był on szalony i rządny krwi.
-Pomścij.
Oko ponownie zdradziło lokacje wrogów. Byli to wojownicy sprawdzający ciał które już nie żyły, kilku innych odjechało na dolyakach w stronę swoich terenów.  Powili kierował się w ich stronę. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Cała jego wiedza o walce którą studiował jako hobby została wykorzystana do brutalnej egzekucji. Zabił 6 wojowników, jeden po drugim prostym złamanym w połowie mieczem. Po całym zajściu znowu poczuł się słabo. Po powrocie do siebie zdał sobie sprawę że posiada w sobie coś nadzwyczajnego. Coś co w nim żyje, ale nie daje mu magi ani mocy. To coś pozwala mu dochodzić do limitów w walce. Po raz kolejny usłyszał szalony głos:
-Dokonałeś zemsty, ale morduj dalej
A następnie głos z opiekuńczym tonem:
-Nie obroniłeś ich, obroń więc siebie.
Wziął najlepszy miecz jaki był w pozostałościach po wiosce. Wiedział że musi dokonać zemsty w pełni aby zaspokoić tajemniczy głos.

Dotarł do wioski Alfa, jednak nie zdradzał swojej pozycji. Skupił się i wykonał [Shadowstep] niezauważalnie. Droga sztuki złodzieja (Thief) była jego przeznaczeniem. Musiał ukrywać się przed wszystkimi innymi, nie miał szans w walce ze wszystkimi naraz, wciąż miał wiele do nauczenia, nie mógł polegać na mocy który i tak zwiększała jego już poznane umiejętności. Gdy zbliżył się do głównego budynku przywódcy wioski, skradł się niezauważalnie. W mgnieniu oka przyłożył ostrze do jego gardła mówiąc:
-Tylko spróbuj zaalarmować, to zabiję cię tu i teraz.
Człowiek którego miał zabić czuł światło z czerwonego prawego oka Abela.
-Ki..im jesteś? Czym jesteś?- Powiedział przywódca trzęsąc się.
-Dlaczego posunąłeś się tak daleko? Dlaczego kazałeś zabić wszystkich?
-Ty jesteś tą osobą ze świecącymi oczami która wybiła wszystkich we własnej wiosce?! Dostałem takie informacje od moich zwiadowców, proszę nie zabijaj mnie!

W tym momencie czas się dla Lyciusia Abela zatrzymał. Poczuł jakby w samym sobie miał inną osobę. Osobę która przemówiła do niego.
-Nazywam się Ariziel. Od tej pory będziemy mordować. Będziemy razem mordować.
Nie był wtedy nieprzytomny. Ariziel przejęła nad nim kontrolę i wymordowała całą wioskę.
-MORDUJ
Abel przeciął gardło po czym powrócił do [Shadowstep]. Gdy był już w bezpiecznej pozycji zaczął płakać. Nie wiedział co go spotkało, nie wiedział czy to klątwa czy jakaś magia.
-Mamy też dobrą stronę, nie płacz. - Usłyszał spokojny głos, po raz kolejny z samego siebie. Jego oczy świeciły. Prawe na czerwono, lewe na niebiesko.
"Będziemy balansować pomiędzy dobrem a złem. Będziemy Ariziel"

Rok 1331 AE

"Nazywam się Lycuś Abel, przemierzam świat Tryrii pomagając tym w potrzebie, mordującym tych którzy im zagrażają. Dowiedziałem się przemierzając świat o tym co mnie spotkało. Wersje informacji są niezgodne między sobą, ale pewne jest to że posiadam zaklętą chorobę "zaprzeczenia osobowości" która nazywa samą siebie "Ariziel". Sprawia że osoba która jest z natury miła staje się rządna wyrządzania zła, a zła osoba znajduje w sobie dobroć. Nauczyłem się panować nad tym, jednak im większa walka tym bardziej popadam w ten stan. Posiadam zaklęte okulary które pozwalają mi panować nad sobą dzięki temu że szkła w nich pozwalają widzieć kiedy z moich oczu wydobywa się blask. Mimo wszystko czasami lekko mój charakter się zmienia. Ta choroba nie daje mi magicznych mocy, a jedynie poprawia moja zdobytą wiedzę. Jestem profesją złodzieja [Thief], posiadam kilka sztuczek w zanadrzu, lecz głównie jestem dumny z mojego władania mieczem i sztyletem. Szukam kogoś kogo będę mógł chronić ponad wszystko, aby wciąż doskonalić panowanie nad Ariziel poprzez sens życia i już nigdy nie dać popełnić jej tego samego błędu. Mam nadzieję że tego "kogoś" będę mógł znaleźć w gildii Ligi Sześciu Filarów."






Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***


~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Abelll.3297

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Wiele razy czytałem jak ludzie ogrywali RP na moich oczach, można powiedzieć że wtedy pilnowałem tego. Grałem w wiele gier RPG, nie będzie problemu z ogrywaniem ról.

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Nie licząc mojej pierwszej postaci (po tym jak GW2 przeszło na F2P) to będzie około 3 lata.

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Byłem w "Aive", a wciąż jestem w "Blades of Destiny" ale  mało aktywny

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Spotkałem członków gildii w tawernie po czym rozpoznałem was i dołączyłem się do RP. Pragnę dołączyć aby móc poczuć prawdziwy świat fantasy, klimat w grach jest dla mnie najważniejszy.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Mam 21 lat, obecnie bez pracy (a niech cie koronawirusie), lecz jak na taki wiek wyglądam i brzmię okropnie młodo. Kocham gry, a szczególnie MMORPG (grałem w bardzo dużo tytułów) fantasy w których mogę po prostu  wczuć się w swoją postać. Sądzę że gildie to jeden z największych plusów gier MMORPG. Czasami gadam za dużo.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- Obecnie nie mam pracy więc jest praktycznie od 13:00 do 2:30. Jeśli będę pracował to i tak gram dużo na komputerze.

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Kobieta
Cieszy mnie że chęci są, czasu sporo też masz, a jeżeli twoje doświadczenie z RP wynika głównie z podczytywania - spokojnie, mam że u nas na pewno się to zmieni, bo będziesz miał dużo okazji. Jestem na tak, ale już Ci zasygnalizuję, że jeżeli Twoja postać jest jak ta z opowiadania będziemy musieli ją nieco dostosować i wyprostować kilka kwestii (głównie dotyczących magii) już po pozytywnym rozpatrzeniu podania.

Asti

  • Kandydat
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Płeć: Kobieta
Wstępne tak, lubię edgy klimaty, a tu to dostałam! Zgadzam się jednak z Nish - trzeba będzie nieco zweryfikować wizję magii :)

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 642
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.
Tak jak było wspomniane, o ile postać z podania nie jest postacią, którą chcesz RPić to wszystko jest ok i nie było tematu, jednak jeżeli to ta sama postać, zdecydowanie będzie ci trochę wyjaśnić odnośnie magii... a przede wszystkim demonów.
Ale wszystko w swoim czasie. A póki co jestem na TAK

Falkner

  • Egida
  • ******
  • Wiadomości: 1201
  • Płeć: Mężczyzna
Ładnie napisane, w pewnych miejscach literówki ale to nie konkurs pisarski :) Jestem na tak, no i podpisuję się pod słowami pań wyżej.

LycusAbel

  • Rekrut
  • **
  • Wiadomości: 4
  • Płeć: Mężczyzna
Jestem jak najbardziej gotowy na dostosowanie mojej postaci do waszego świata. Korzystając z okazji póki jeszcze to się nie stało chciałbym pokazać jak mniej więcej jak ta choroba wygląda.

Wygląd oczu:

Pasek przedstawiający jak zachowuje się postać podczas choroby. Im dalej jest w "Ari" tym bardziej jest dobry, w "Ziel" tym bardziej zły. Dzięki opanowaniu choroby, status praktycznie nigdy nie przekracza 75% w jedną jak i drugą stronę. Choroba sprawia że czerwone zło Ziel przeważa o 1/3 niż niebieskie dobro  dla osoby które były życzliwe, szlachetne i przyjazne za życia. Natomiast osoba która był w życiu złym charakterem posiada o 1/3 większą przewagę w niebieskim dobru Ari. 

Walezy

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 55
Chyba tak głównie za widoczne chęci i zaangażowanie, co zawsze jest sporym plusem. Ale, jak przedmówcy napisali, to tak, trzeba będzie ogarnąć postać, żeby pasowała do universum GW2, bo obecnie  to edgy książę z jakiegoś omegaverse.

Moren

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 59
  • Always fab
Podanie ciężko mi się trochę czytało i to głównie ze względu na to, jak bardzo nie pasuje mi większość rzeczy do gw2. Ale, że to tylko podanie, to nie masz obowiązku specjalnie znać lore i mam nadzieję, że z czasem wyprostuje się twoja wizja postaci. Ode mnie również tak.

Ez

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 46
  • Płeć: Mężczyzna
Żeby nie powtarzać, to tylko zgodzę się z przedmówcami. Potencjał jest, a do tego wymyśliłeś właściwie coś swojego, czego w GW2 nie ma, więc kreatywność też jest. Pozostaje tylko poznać lepiej lore GW2 (bo np. w miejscu, gdzie stworzyłeś tą Alphę, znajduje się Dominium Wiatru, gdzie żyje rasa Tengu w izolacji). Ode mnie też tak.

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Kobieta