Autor Wątek: Your friendly neighbourhood vigilante, Loghain.2790  (Przeczytany 2630 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Farrand Humfrey

  • Towarzysz
  • ***
  • Wiadomości: 123
  • Płeć: Mężczyzna
  • Yeehaw chucklefucks

Część fabularna
- w tej części formularza rekrutacyjnego zamieszczone zostały trzy sytuacje, w których możesz wykazać się umiejętnością tworzenia opisów. Na tym etapie nie musisz kierować żadną ze swoich postaci w grze, gdyż ma to na celu sprawdzenie Twoich umiejętności językowych. Właśnie dlatego możesz śmiało popuścić wodze swojej fantazji.

***

~ Przed Tobą ukazał się właśnie najwspanialszy, najznakomitszy i najsławniejszy wojownik na całym znanym świecie. Los chciał abyś to właśnie Ty wyruszył/a z nim na następną przygodę pełną niesamowitych przeżyć, mrożących krew w żyłach niebezpieczeństw i stworzeń, o których nie śniło się żadnym bardom. Jednak wcześniej nasuwa się proste pytanie: Jak wygląda ten bohater? Opisz postać, jej wygląd, zachowanie, a także być może dokonania postaci, która właśnie w tej chwili pragnie zabrać Cię na niezapomnianą przygodę...

Dziwne losu są koleje, skoro do wspólnych wojaży ów śmiałek zechciał wziąć kogoś jego stanu. Ledwie sierżant, gołowąs wręcz, można by kolokwialnie rzec, a przed jego obliczem ni stąd ni zowąd pojawił się on, ślachcic, pan herbowy. Skąd? Tego nie sposób było mu powiedzieć, bo i czasu za wiele nie miał, zanim ten przedstawi mu powód dla którego zadał sobie przecież tyle trudu. Jednakże, po kolei. Był to człowiek nietuzinkowej postury i obyczajów. Gdyby jego portret dać do odmalowania pacykarzowi, uprzednio opowiedziawszy mu historię awantur owej osoby, malarzyna z pewnością widziałby go w swym umyśle jako człeka budzącego grozę, z twarzą bladą i wychudłą, gdzieniegdzie naznaczoną zmarszczkami, które chwilami, wydawać by się mogło, przybierało oblicze zwierzęcia, z oczyma świecacymi niczym u kota. Gdyby zawierzyć wszelkim plotkom i obmowom, tak można by pomyśleć, że jaśnie pan szlachcic przeszywał wzrokiem ludzi na skroś skuteczniej, niż deldrimorskie ostrze, a wyraz zuchwalstwa przebijał się na jego licu, by ustępować miejsca wyrazowi jeszcze gorszemu. Takiemu, co to szyderstwo co chwilę wargi zaciśniętych ust. Wszystko to jednak były bajania dziadów. Szlachcic bowiem, miał krótko podgolony łeb, na którym próżno było szukać choćby odrobiny dłuższych włosów. Postury był potężnej i widać było choćby w sposobie jakim się poruszał, że nie spędzał czasu swego na puszczaniu krwi u cyrulika, a siedząc na raptorze. W siodle i przy mieczu. Długa broda bez watpienia dodawała mu powagi, tak oczy jego były tak bystre i wesołe, że zdawało by się że każde ich spojrzenie zapraszało do zabawy i hulanki w pozornie bezpiecznych murach Divinity's Reach. Mówiąc, nie urażał nikogo ani górnolotnymi gestami ani słowami. Widać było, że dbał wyłącznie o pychę, a o rodową dumę tyle, co o zeszłoroczny śnieg. Z zachowania nie dało się dostrzec niczego, co uchodziłoby za nietakt. Sprawiał bowiem wrażenie człeka zacnego i dobrodusznego, dobrego kompana do kielicha, tańca i różańca. Człeka, który choć był przystrojony w jedwabne koszule przepinane guzikami ze szczerego złota, pochyli się nad każdym. Zarówno nad dolą prostego szaraczka jak i obszarnika. Kiedy spoglądał nawet na żołnierza, widać było, że jest mu rad z całego serca. Człowiekiem, który zjawił się by raz jeszcze porwać krzewiciela woli królewskiej na włościach Kryty (i nie tylko!), był nikt inny jak... Zaveba. Tuż po tym jak zrzucił liście, zaprzestał marudzenia i odłożył oręż, po drodze stając się człowiekiem.



~ Przed Tobą pojawił się wielki i chyba niestabilny portal do innego wymiaru. Poczułeś/aś bardzo dziwne uczucie, które kazało Ci przekroczyć tą międzywymiarową bramę. Strach nie grał teraz żadnej roli. Szybko założyłeś/aś parę ulubionych dżinsów, nieco już wyblakłą od wieku bawełnianą koszulę, która od dłuższego czasu sprawiała Ci trudności przy dopięciu ostatniego guzika, parę schodzonych trampek po starszym bracie i wkroczyłeś do magicznej wyrwy. Po drugiej stronie widziałeś wiele cudów, o których nigdy wcześniej nie słyszałeś/aś, jednak teraz nasuwa się pytanie: Co takiego zobaczyłeś? Opisz krajobraz, który dostrzegłeś/aś po przejściu do innego wymiaru...

Pierwszą rzeczą którą dostrzegł był... mech. Ogromny, wznoszący się na pięćdziesiąt, może nawet sześćdziesiąt metrów bydlak był pierwszym, co zarejestrowało jego spojrzenie tuż po tym kiedy niewidzialna siła pchnęła go w chłodne objęcia poruszającego sie niczym wzburzona tafla wody portalu. W nieznane. Tam, gdzie rzeczy które znał wyłącznie z powieści czy gier stawały się rzeczywistością. Kiedy jednak ocknął się z tego amoku, który wywołało dość gwałtowne wejście w nową rzeczywistość, spostrzegł jakoby znajdował się po drugiej stronie przebijającej nieboskłon, granitowej budowli. Postąpiwszy niepewnie kilka kroków naprzód, jakoby nie był nawet pewien kamiennej posadzki, do trwałości której wątpliwości mieć nie można było, ujrzał jałowe pustkowie, rozciągające się wzdłuż i wszerz widnokręgu. Obraz jaki malował się pod kamiennymi schodami również nie należał do najprzyjemniejszych. W samym centrum leżał stos martwych ciał, których co chwila przybywało, kiedy wspomniany mech robił jeden zamach, rozbijając zwarte szeregi i pozostawiając po nich nic innego jak wspomnienie oraz plamę krwi. Po jednej i po drugiej stronie dostrzegł naprzeciw siebie dwa sztandary. Ten po lewej, przypominał łeb lwa. Tyle że ze złotym obramowaniem. Drugi, charakterystycznie postrzępiony, przedstawiał tak jakby tatuaż. Ciemny bazgroł ponuro znaczył szkarłatne płótno. I jak to najczęściej bywa, po obu stronach znajdowały się dwa obozy. Ci po lewej, zwali się Przymierzem, z kolei drudzy stanowili Hordę. Pośród pierwszych dominowali przede wszystkim ludzie, do których pod względem budowy był niemal identyczny (nie licząc jego wątłych ramion)... Obozowisko przypominało bardziej obóz przetrwania dla początkujących niżeli bazę, albowiem namioty były skonstruowane na prędce. Tak, jakby ich właściciel musiał zawczasu wiedzieć, że przyjdzie mu w pośpiechu opuścić owe miejsce. Po przeciwnej stronie nie było wcale lepiej. Zielonoskórzy i ci, którzy przypominali minotaury w dużej mierze spali pod gołym niebem, bądź w szałasach, które przytaszczyli tą samą drogą, którą dostał się ich niespodziewany gość. Wejść do obu przyczółków, broniły najeżone pale, zwrócone ku wejściu oraz kilku ciężkozbrojnych po każdej ze stron. Widząc cóż działo się nieopodal, można było odnieść wrażenie jakoby broniło się klatki od środka. Niebo w tej części świata przecinała złowieszcza łuna, za którą znajdowało się kilka większych bądź mniejszych planet. Czas w tym miejscu zdawał się nie istnieć, albowiem na próżno było poszukiwać jakiegokolwiek ruchu na nieboskłonie.



~ Zapowiadał się kolejny zwykły, szary wieczór spędzony na pracy za ladą "Maruśki", miejscowej oberży. Przyciągał on zbyt mało klientów, abyś mógł/mogła poszczycić się pensją wyższą od tej, która zapewnia Ci jedynie możliwość utrzymania mieszkania. Szykowanie drinków, ścieranie lady i podawanie napojów gościom było dość nużącym zadaniem, szczególnie, że musiałeś/aś wykonywać je przez całą noc. Dzisiaj jednak byłeś/aś świadkiem nieprzyjemnego incydentu. Teraz nasuwa się pytanie: Co takiego właściwie się wydarzyło? Opisz sytuację, która miała miejsce tego wieczoru w oberży "Maruśka".

Dla Humfreya, każdy taki przybytek wyglądał jednakowo.Szczególnie po dziesiątym drinku, kiedy spoglądało się na świat przez dno szklanicy. Młody Seraph siedział za kontuarem od przesżło trzech godzin, albo pięciu sezonów. Zależy jak na to spojrzeć. On jednak nie próbował patrzeć na cokolwiek. Próbował nie myśleć, odkąd jego istnienie miało mniejszy związek z rzeczami na które składa się ludzkie życie, a większy z lukami które pozostawiała ich utrata. I jak nie trudno zgadnąć, nie szło mu to szczególnie dobrze. Ten lokal zdecydowanie pamiętał lepsze czasy. Jeżeli przez lepsze rozumieć mniej zniszczonego wyposażenia i niczym nieskrępowaną wymianę chorób wenerycznych... Ten wieczór nie zanosił się być inny od pozostałych. Podobnie jak wczoraj i przedwczoraj, ludzie przyjdą, by po trudach dnia codziennego spożyć sobie chłodne piwko, poobgadywać sąsiadów, by na odchodne dać jeszcze komuś w gębę, będac w stanie rauszu. Ach, ten krąg życia... Jednakże dzisiejszy wieczór przekreślił jednak wszelakie szanse na dalsze funkcjonowanie owego przybytku, albowiem do Maruśki przybyła trójka największych sympatyków gościńcowych burd po tej stronie Tyrii. Wśród wspomnianej trójki, znajdował się syn ministra. I jak to miało na ogół miejsce w przypadku członków rodzin urzędników i wyzej postawionych obywateli, wiele rzeczy mogło uchodzić im płazem. Podpora krytańskiej społeczności. Jednakże ten dziaciak miał zaskakująco dobrze rozwinięte poczucie humoru. Na tyle by chcieć wyjąć spod kontuaru rusznicę i zamknąć jadaczkę na dobre. Były sierżant Seraph zamierzał rozegrać to zwyczajowo. Wszelakie uwagi dotyczące jego służby, osoby czy cen jakie były oferowane (stara śpiewka) puscić mimo uszu i pozwolić szczeniakowi odciążyć się od zawartości trzosu. Tym razem jednak, pomimo obelg które znane były chyba każdemu kto znalazł się tam więcej niż raz, posunął się o krok dalej, podnosząc rękę na... murwę. Kobieta, choć letkich obyczajów i o zdecydowanie mniejszych predyspozycjach do znoszenia uwag takiego kalibru, nie wytrzymała i rąbnęła młodzika, na co ten zdecydował się odpowiedzieć zdecydowanie mocniej. I nie poprzestał na jednym uderzeniu. Począł prać tak, jakby świat miał się zaraz kończyć. Wobec czego, oberżysta pochwycił za samopał, będący na jego wyposażeniu i bez ogródek wypalił. Nie wiedział nawet dlaczego to zrobił. Być może nie znosił widoku bitych kobiet, lecz od tej chwili, w tym mieście był już martwy, zanim dosięgnęłaby go sprawiedliwość.Wojak miał na swym koncie wiele barowych bójek, lecz w tej chwili zaczął żałować, że nie brał udziału w którejś z nich. Dwójka która dała nogę najpewniej już pognała po dodatkowe wsparcie, a jedyne rozsadne wyjście prowadziło na tyły oberży. Dokładnie tam gdzie chcieli. Nie mając niczego innego poza samopałem i paradnym mieczykiem który oberżysta zszabrował od postrzelonego młodzieńca, wyszedł naprzeciw reszcie. Nie mylił się, albowiem zanim w ogóle zdołał przejść przez próg i pchnąć drzwi, trójka z nich już zmierzała ku niemu. Nie dając im sposobności na osaczenie go, wpadł między nich i rezał, nie pozostawiając wątpliwości że pomimo iż jego wojskowa kariera dobiegła końca, wojska z siebie wykrzewić nie mógł. Naznaczył krwią co tylko się dało. Stoły, ściany, sufit nawet! Wiedział jednak że przybyli tutaj licznie, niemal w sile kompanii.  Nie chciał umierać wśród pustych butelek.




Część niefabularna - w tej części formularza rekrutacyjnego zostały zamieszczone pytania nieklimatyczne, dotyczące bezpośrednio Ciebie. Zanim do nas dołączysz chcielibyśmy lepiej Cię poznać, więc liczymy na szczere odpowiedzi!

***

~ Podaj nazwę swojego konta z Guild Wars 2 [PRZYKŁAD: Xyz.7241]:

- Loghain.2790

~ Jakie jest Twoje doświadczenie z roleplay? Czy miałeś/aś kiedyś styczność z tym trybem rozgrywki? Czy grałeś/aś w jakieś inne gry RPG, zarówno te papierowe, jak i te online?

- Było tego trochę. Pierwsze kroki z tym trybem rozgrywki miały miejsce w 2007 roku, przy SAMP i trwało to nieprzerwanie aż do 2010. W międzyczasie przewinąłem się przez PBFy różnej maści, aż skończyłem tutaj w 2016 i z powodu braku aktywności wykruszyłem sie w końcówce 2019. Papierkowe, CP 2020. Wciąż gdzieś mam jeszcze ten podręcznik...

~ Jak długo grasz w gry z uniwersum Guild Wars (zarówno pierwszą, jak i drugą część)? Jak oceniłbyś/abyś swoją znajomość lore tej gry?

- Jedynka była siermiężna co machanie młotem lucereńskim w pełnej zbroi płytowej, pomimo  moich najszczerszych chęci, szybko straciłem wenę do dalszej gry więc pozostawało zrobić przesiadkę na GW2, z którym miałem styczność dzięki znajomemu jeszcze w 2015. Od tamtego czasu grywałem na tyle, że zdołałem liznąć lore na całkiem przyzwoitym poziomie. Czego nie mogę powiedzieć o ostatnich epizodach...

~ W jakich gildiach byłeś/aś wcześniej, grając w Guild Wars 2?

- Poza tym zacnym gronem? Miałem stosunkowo krótki epizod w Aurea Dicta, potem jeszcze krótszy w Krwawej Morenie a w ostatnim czasie Wataha Niewzruszonych.

~ W jaki sposób dowiedziałeś/aś się o naszej gildii? Dlaczego chcesz do nas dołączyć?

- Dowiedziałem się już we wrześniu 2016, kiedy przypadkiem napatoczyłem na event w Gaju, na którym była większość niebędacych już członkami osób. Dodałem z ciekawości kilkoro z was do listy znajomych, aż ostatecznie złożyłem podanie. Niedługo po tym Gnomex przygarnął mnie pod swój patronat i dalej już było z górki. Niedawno jednak, (tu zasługa Glaciala jak i Zava) nabrałem ponownych chęci na RP. Na jak długo? Czas pokaże.

~ Opisz siebie w kilku zdaniach.

- Tutaj tylko nerdoza. Pół po polsku, pół po angielsku. A tak poważnie, uwielbiam ambitną literaturę, koszykówkę, militaria i gry - w szczególności dobre strategie (zarówno turowe jak i RTS-y), RPGi oraz FPSy (kiedy rzecz jasna przechodzi mi na nie awersja). Raczej nie należę do grona osób, które lubią znajdować się w centrum (bądź pobliżu) uwagi, więc przez większość czasu siedzę sobie spokojnie na uboczu i nie wadzę nikomu.

~ W jakich godzinach można Cię spotkać na grze?

- W dni robocze od 16 aż do późnych godzin wieczornych. Weekendy nawet od samego rana (chyba że ogrywam inne pozycje, a te wciąż zbierają wirtualny kurz w bibliotece Steama...).
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2020, 17:51:54 wysłana przez Farrand Humfrey »

Yoxer

  • Kandydat
  • *
  • Wiadomości: 10
  • Aye Aye
Jak dla mnie podanie dobrze napisane.
Aye

Mimetka

  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 612
  • Płeć: Kobieta
  • Naczelna maruda.

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Kobieta
Cóż tu więcej można napisać poza tak (:

Markos

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 63
  • Płeć: Mężczyzna
  • Au. Auć.

Glacial

  • Specjalista
  • ****
  • Wiadomości: 1113
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nałogowy Altoholik

Zav

  • Zavuś
  • **
  • Wiadomości: 87
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ohh boi
Jak ja nienawidzę podań, ale tutaj nie mogę dać nic innego niżeli tak.
"Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie." - Jakiś random o nazwisku Nietzsche.


Falkner

  • Egida
  • ******
  • Wiadomości: 1186
  • Płeć: Mężczyzna

Nisheera

  • Vyvanse.6830
  • Radny
  • *****
  • Wiadomości: 884
  • Płeć: Kobieta